Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii

7 listopada 2018

NR 3 (Październik 2018)

Dozwolone od lat osiemnastu
O odkrywaniu dorosłości w obliczu niepełnosprawności

0 34

„Nie możemy iść dzisiaj do kina. Dozwolone od lat 18. Mówić »chłopiec mój, moja dziewczyna«. Dozwolone od lat 18”. Któż z nas nie marzył o ukończeniu wieku, w którym „wszystko wolno”. Po przekroczeniu tej granicy odkrywa się jednak, że niekoniecznie oznacza to wejście w dorosłość. Ta bowiem wiąże się z obowiązkami, z przejęciem odpowiedzialności za swoje życie. Wykonanie takiego, bądź co bądź, milowego kroku, zawsze jest trudne. Kiedy jednak do głosu dochodzi niepełnosprawność, wydaje się to jeszcze bardziej skomplikowane.


Jako dwuletnia dziewczynka przeszłam operację resekcji guza móżdżku. Po operacji, na skutek usunięcia 3/4 jego lewej półkuli, przestałam chodzić. Był to najbardziej widoczny objaw zespołu móżdżkowego towarzyszącego zaburzeniom związanym z ubytkami w móżdżku. Kolejne to mowa skandowana (wymawianie wyrazów w znacznie wolniejszy sposób, przypominający sylabizowanie) oraz drżenie zamiarowe (mimowolne ruchy rąk pojawiające się w chwili zbliżania się ich do celu). Dodatkowo nabawiłam się porażenia nerwu twarzowego, co również nie pozostało bez wpływu na dorosłe życie.

Będąc nastolatką, miałam marzenia, które prawdopodobnie posiada większość dziewczyn: mąż, dzieci, praca na etacie... Niepełnosprawność była dla mnie czymś tak naturalnym, że w ogóle nie dopuszczałam do świadomości jej wpływu na moje dorosłe życie. Jak się można domyślać, zupełnie niesłusznie…

Z perspektywy czasu stwierdzam, że istnieje co najmniej kilka czynników, które należy szczególnie uwzględnić rozpatrując zagadnienie dorosłości w niepełnosprawności. Niezależnie od tego, jakiego rodzaju jest to niepełnosprawność.

Samodzielność

Jak już wspomniałam, po operacji przestałam chodzić. Moja rehabilitacja koncentrowała się przede wszystkim wokół przywrócenia tej sprawności. Kiedy zaczęłam stawiać pierwsze kroki, oczywiste było stawianie ich w asyście drugiej osoby. Z biegiem czasu wychodziło mi to coraz lepiej, w związku z czym tak już zostało. Przez większość życia poruszałam się tylko z kimś. Implikowało to całkowitą zależność. W pewnym momencie byłam już w stanie poruszać się samodzielnie po mieszkaniu, jednak nadal potrzebowałam wsparcia w poruszaniu się w przestrzeni. Taki sposób funkcjonowania przekreślał dla mnie marzenia o dorosłym życiu, jakiego pragnęłam. W pewnym momencie zaczęło mnie męczyć to na tyle, 
że nie sposób było tego nie zauważyć. Wspólnie z rodzicami podjęliśmy decyzję o balkoniku. Tak naprawdę nikt nie był pewien, czy dam radę. Dziś już wiem, że bez niego nie byłabym w stanie mieszkać sama i prowadzić życia na własną rękę.

Ktoś powie, że nie każdy może osiągnąć stuprocentową niezależność. W pełni się z tym zgadzam, ale, abstrahując od tego, że każdy z nas potrzebuje jakiegoś rodzaju wsparcia, należy pamiętać o tym, aby starać się zapewnić swojemu podopiecznemu maksymalną samodzielność. Czasem oznacza to oderwanie się od sprawdzonych rozwiązań i poszukiwanie nowych, których skuteczności nie jesteśmy pewni.

Praca

Niemożność samodzielnego wychodzenia z domu generowała potrzebę pracy zdalnej. Nic więc dziwnego, że kojarzyła mi  się ona z zamknięciem w czterech ścianach. Usilnie próbowałam znaleźć jakiekolwiek zajęcie zarobkowe poza domem, bo tylko to, w moim wyobrażeniu, zapewniało mi wyjście z domu oraz pracę z ludźmi. Ten sposób myślenia zakorzenił się we mnie na tyle mocno, że nawet poruszając się już o balkoniku, nie brałam pod uwagę trybu home office. Każda próba ubiegania się o pracę kończyła się fiaskiem, mimo profesjonalnie napisanego CV i odpowiednich kwalifikacji. W trakcie pewnego procesu rekrutacyjnego usłyszałam nawet uzasadnienie: „bo Pani będzie lepiej w domu”. Trudno było nie winić za to niepełnosprawności. Czasem udawało się podpisać umowę na okres próbny, ale ciągle coś było nie tak. Poza tym przeoczyłam fakt podjęcia wielu działań poza domem dzięki korzystaniu z balkonika. Uparcie dążyłam do znalezienia pracy, do której musiałabym wyjść z domu. Dopiero pewne wydarzenia pozwoliły mi zauważyć błędność mojego rozumowania. I wtedy wszystko zaczęło układać się inaczej. Dostaję zlecenia, których wykonanie sprawia mi ogromną satysfakcję, a które mogę realizować poza domem.

Ktoś powie, że nie każdy może osiągnąć stuprocentową niezależność. W pełni się z tym zgadzam, ale, abstrahując od tego, że każdy z nas potrzebuje jakiegoś rodzaju wsparcia, należy pamiętać o tym, aby starać się zapewnić swojemu podopiecznemu maksymalną samodzielność.

I znów można powiedzieć, że nie każdy ma możliwość podjęcia czynności zarobkowych. Tylko w tej historii chodzi o coś innego: o pozwolenie niepełnosprawności na zakłamanie obrazu własnych predyspozycji. Nie można dopuścić do tego, aby podopieczny wszystkie swoje umiejętności rozpatrywał przez pryzmat niepełnosprawności.

Wybór (studiów)

Skończyłam lingwistykę stosowaną, która to na pewno nie była moim marzeniem. Mimo łatwości w przyswajaniu języków oraz zamiłowania do nich, zawsze chciałam studiować etnologię, ponieważ jeszcze bardziej od języków interesowały mnie kultury różnych krajów. I tutaj, w pewnym sensie, jestem wdzięczna za...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Terapia Specjalna"
  • Dostęp do wszystkich artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy