Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz

21 lutego 2020

NR 11 (Luty 2020)

Wysoka technologia i Zuzia

96

W poprzednim artykule zostały przedstawione wysokie technologie i ich szerokie zastosowanie we wprowadzaniu alternatywnych sposobów porozumiewania się oraz niezależnym, aktywnym funkcjonowaniu. Zakup tych pomocy wiąże się nie tylko ze znaczącymi nakładami finansowymi i staraniami, by ten sprzęt pozyskać, ale przede wszystkim ogromnymi nadziejami rodziców i użytkowników. Kiedy rodzice zostają sam na sam z wymarzonym, ale i skomplikowanym sprzętem, bardzo szybko dotykają frustracji i rozczarowania, za które często obwiniają siebie. Nie można zapominać, że przy wprowadzaniu komunikacji alternatywnej i wspomagającej, zarówno z użyciem niskich, jak i wysokich technologii niezbędny jest dobrze przygotowany i zaangażowany specjalista. Pomimo fantastycznie rozwiniętych technologii na ten moment nic nie zastąpi człowieka, który spotka się z drugim człowiekiem i pomoże mu znaleźć własną drogę do efektywnego porozumiewania się i konsekwentnie nią dążyć. Doskonale myśl tę obrazuje historia Zuzy, 9-letniej dziewczynki z mózgowym porażeniem dziecięcym, która dzięki spotkaniu przygotowanej i zaangażowanej nauczycielki rozpoczyna przygodę z niezależnym i aktywnym komunikowaniem się.

Rozmowa Katarzyny Klimek-Markowicz z mgr Katarzyną Sulejewską – pedagogiem specjalnym w Społecznej Szkole Podstawowej „Zakątek” w Poznaniu, o budowaniu indywidualnego systemu komunikacji z wykorzystaniem urządzenia wysokiej technologii.

Katarzyna Klimek-Markowicz: Porozmawiajmy o Twojej nowej uczennicy, Zuzannie.

Katarzyna Sulejewska: Zuzka ma 9 lat, przyszła do nas do szkoły we wrześniu 2019 roku. Używała gestów „tak” i „nie”. Widać było, że ma wiedzę, której nijak nie może wyrazić. 

K.K-M.: Od czego zaczęłaś pracę z Zuzą?

K.S.: Od rozmowy z mamą i tatą dziewczynki.

K.K-M.: Jakie warto zadać pytania podczas tej ważnej rozmowy?

K.S.: Zapytałam o to, jak rodzice porozumiewają się z Zuzą w domu. Dogadywali się z nią niby dobrze, ale dziewczynka miała tylko możliwość odpowiadania na pytania, i to te zamknięte. Sama nie mogła zadać pytania ani poprosić o coś, czego nie było w zasięgu jej wzroku. Szczegółowo pytałam też rodziców o to, co Zuza lubi, a za czym nie przepada, czyli co składa się na jej system motywacji. Opowiedzieli mi, że są po wielu przejściach z „tą komunikacją”, ale wciąż mają nadzieję, że „jakoś się da, żeby Zuzka mogła coś od siebie przekazać”. Korzystne było to, że mieli już zakupionego Tobiiego1. Urządzenie wysokiej technologii mieliśmy, ale trzeba było zacząć od samego początku, czyli od budowania prostych aktywności dedykowanych dla Zuzy. Nie można było zacząć pracy opierając się na gotowych tablicach. 

K.K-M.: Czyli bez indywidualizacji, bez robienia tablic pod użytkownika, Tobii nie daje większych szans?

K.S.: U Zuzy się nie sprawdził… Dziewczynka przez ten pierwszy czas, kiedy miała Tobiiego, korzystała z zainstalowanych na nim gier, owszem, ale nie chciała używać gotowych tablic komunikacyjnych. Za dużo było symboli na ekranie. Zbyt szybko sprzęt reagował na wzrok. Kiedy sama usiadłam przy tych tablicach, nie mogłam nic zakomunikować, było to bardzo trudne. Musieliśmy dostosować ustawienia do Zuzy i zaprojektować dla niej tablice. To, od czego zaczęłyśmy, to pojęcia z kategorii „jedzenie”, niezwykle dla Zuzy motywujący temat. 

K.K-M.: Wybrałaś „jedzenie”, bo to ją motywuje?

K.S.: Tak, Zuzka lubi jeść, posiłki mają też tę zaletę, że są częste, powtarzalne. Ważne, że odbywają się i w szkole, i w domu. Dzięki temu, przygotowując pierwsze tablice wyboru posiłków, utworzyłam narzędzie, którym dziewczynka będzie mogła posługiwać się wszędzie tam, gdzie przebywa (i je), czyli i w domu, i w szkole, i podczas wizyty u babci, a nie jedynie przez 45 minut zajęć w szkole. Zuzka wcześniej nie chciała korzystać z niedostosowanego do niej Tobiiego. Tablic „jedzenie” utworzonych dla niej, z uwzględnieniem jej potrzeb i preferencji zaczęła używać dość chętnie. Uczy się tego cały czas. Znaczenie podpisanych symboli jest oczywiste dla umiejących czytać. Zuzka tego nie potrafi, więc uczy się tych symboli tak, jak my byśmy się uczyli nowego języka. Ale sprawia jej to frajdę i szybko uczy się nowych. 

K.K-M.: Jakie są ważne wskazówki przy tworzeniu tablic? 

K.S: Trzeba być bardzo uważnym na sygnały wysyłane przez dziecko. Niezwykle ważne jest nawiązanie relacji i dzięki temu dobre poznanie ucznia. Ja robiłam tablice, ale to Zuzka mi pokazywała, co trzeba zrobić inaczej. Ważne jest, żeby symbole były odpowiedniej wielkości, dość czytelne w zapisie graficznym. Wiadomo, że użytkownik uczy się ich, ale zwracam uwagę, żeby nie były złączone z kilku ikon, bo to jest trudniejsze. Istotne, jest, aby tablica była funkcjonalna, nie miała zbędnych symboli. Ważna jest lokalizacja symboli, ich stałe miejsce. Tablica musi być przemyślana w kontekście symboli i plansz, które będą w przyszłości dokładane. Pomocne jest stałe ich rozmieszczenie, z taką myślą, że będą dokładane następne symbole, następne plansze. 

K.K-M.: Ile czasu zajmuje Ci tworzenie tablic?

K.S.: Tobii Communicator 5 to jest program, z którym pierwszy raz miałam do czynienia, wcześniej pracowałam na podobnym. Te pierwsze tablice to są godziny pracy, nie usiądzie się do tego na 10 minut… W tygodniu na pewno trzeba na to poświęcić 3 godziny.

K.K-M.: Jak uczysz Zuzę korzystania z tablic?

K.S: Na początku usiadłyśmy z jej mamą i rozmawiałyśmy o tym, jak Zuzkę nauczyć tego, żeby korzystała z tablicy „jedzenie”. Często nam wydaje się to bardzo proste, że można tam zrobić „dalej” i jest następna tablica, że można zrobić „wstecz” i wraca się do tablicy ogólnej, że można otworzyć „moje decyzje” i wyskakuje kolejna. Dużo czasu zajęło to, żebyśmy my (mama i nauczycielka) zrozumiały, że to jest trudna rzecz, której Zuza najzwyczajniej w świecie musi się nauczyć. Stwierdziłyśmy wspólnie, że najpierw pokazujemy Zuzi, co na tej tablicy jest, zakrywając przy tym możliwość włączenia tego oczami, po czym odsłaniamy i dziewczynka wskazuje, co chce. Dzięki temu przy posiłkach Zuzka się już na tyle nauczyła, że podczas śniadania swobodnie komunikuje swoje decyzje, sama się porusza po tablicach, robi „wstecz”, „dalej”, wchodzi w „moje decyzje” i po prostu ze mną rozmawia. Dajemy też Zuzi przestrzeń na zabawę z tymi tablicami, na swobodne eksperymentowanie, tak, jak to robi małe dziecko przy rozwoju mowy – bawi się słowami, gaworzy. Dziewczynka może więc swobodnie przeglądać wszystko, co znajduje się w tablicach, wchodzi w każdą z nich, tak, jak ma ochotę. To ma być jej język, niech bada, co tam jest, niech uczy się przy okazji właśnie takiej zabawy. Nie odpytujemy Zuzi z symboli, nie sprawdzamy, czy dobrze wskaże, np. gdzie jest „jabłko”, a gdzie „banan”.

K.K-M.: A jak to jest z przenoszeniem tej umiejętności do domu?

K.S.: Mamy to szczęście, że rodzice Zuzki są gotowi i chcą stosować Tobiiego w domu. Mama uczy się rozmawiać tak, jak Zuza, i to, co ja robię w szkole, to mama robi w domu. I przez to Zuzka ma możliwość uczyć się znacznie szybciej.

K.K-M.: Jak to robicie, że mama się tego uczy?

K.S.: Od września 2019 roku miałyśmy już cztery dłuższe spotkania w szkole. Rozmawiamy o tym, co ma być w tej tablicy, co wydaje się nam, że będzie dla Zuzy użyteczne, a potem i tak dziewczynka pokazuje, co wyrzucić, a co dołożyć.

K.K-M.: Skąd Ty wiesz, jak idzie Zuzi w domu?

K.S.: Jestem w stałym kontakcie z rodzicami Zuzki, z każdą nową tablicą dostaję film z domu z nagraniem, jak dziewczynka korzysta z tego narzędzia…
 

Fot. 1. Na zdjęciu Zuza z panią Kasią podczas korzystania z Tobiiego; autorka Eliza Urbaniak, źródło: archiwum domowe


 K.K-M.: Te filmy to pomysł mamy czy Twój?

K.S.: My (nauczyciele w szkole „Zakątek”) jesteśmy przyzwyczajeni do pracy na filmach i nie pamiętam, jak to było, pewnie mówiłam mamie, że fajnie by było dostać film pokazujący, jak Zuza korzysta z tablic w domu, więc myślę, że na początku była to moja inicjatywa z tymi filmami. Teraz to już jest spontaniczne i mama sama wysyła filmy.

K.K-M.: Co robicie dalej z tymi filmami?

K.S.: Rozmawiamy o nich, co można by zmienić, co jest fajne, jak my – jako partnerzy komunikacyjni mamy korzystać z Tobiiego, żeby Zuzce pomóc i nauczyć ją korzystania z tych tablic.

K.K-M.: Rozumiem, że uwspólniacie to, jak się zachowujecie jako partnerzy komunikacyjni, żebyście wiedzieli, co robisz Ty, a co robi mama?

K.S.: Tak.

K.K-M.: Czy ktoś jeszcze oprócz Ciebie i mamy korzysta z Tobiiego przy komunikacji z Zuzą?

K.S.: Tata i 4-letni brat Olek – gra z Zuzą, interesuje się tym, co siostra ma w tablicach. Zastanawiamy się wspólnie, co zrobić, żeby mama nie frustrowała się przy wprowadzaniu nowego sposobu komunikacji, żeby miała chęć wyciągać Tobiiego do kolacji, czy podczas innych aktywności, żeby to było przyjemne dla nich obojga – dla taty też. Zwłaszcza teraz, na początku nauki, kiedy jest to najtrudniejsze, bo cały proces nauczania, modelowania, stosowania strategii uczenia zajmuje dużo czasu, wymaga skupienia, wysiłku. Nie od razu się wszystko udaje, trzeba korygować, wprowadzać zmiany. Na etapie nauki jest to trudniejsze niż ich poprzedni sposób porozumiewania się. Dlatego rozmawiamy z mamą, jak połączyć z jednej strony naukę, a z drugiej strony komfort rodziny. Bo jak mamie się nie będzie chciało korzystać z tego, to myślę, że Zuzce też nie będzie dobrze. I właśnie o to chodzi – jak zrobić, żeby nam się wszystkim chciało. 

K.K-M.: Jakie masz dalej pomysły na Waszą wspólną pracę z Zuzą?

K.S.: Marzeniem jest stworzenie tablic, za pomocą których Zuzka może się porozumiewać, chciałoby się powiedzieć na każdy temat, ale urealniając: na każdy temat, który jest jej bliski. Zrobić tablice, które by ujmowały cały jej świat. Pokategoryzowany, w jednym urządzeniu. Teraz dziewczyn...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy