Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii

21 kwietnia 2021

NR 18 (Kwiecień 2021)

Dźwięki wspólne

88

Muzyka pozwala nam usłyszeć to, co wspólne i zrozumiałe – naszą wewnętrzną i komunikatywną muzykalność. Artykuł zawiera przykłady sesji muzykoterapii prowadzonej w duchu podejścia Nordoff Robbins, które ukazują rolę zespołowego tworzenia muzyki w społecznej integracji.

W pracy muzykoterapeutki wciąż na nowo zachwyca mnie uniwersalność muzyki – mnogość i różnorodność sposobów jej tworzenia i odbierania. Na co dzień pracuję z odmiennymi pod względem wieku i obszarów sprawności grupami społecznymi: dziećmi, dorosłymi i seniorami, w tym z osobami z niepełnosprawnościami i w kryzysie bezdomności. Każda i każdy z nich odnajduje się na sesjach w szczególny dla siebie sposób: jedni lubią spontaniczny ruch do muzyki, drugim zależy na nabyciu nowych muzycznych umiejętności; są też osoby, które z przyjemnością aranżują znane sobie piosenki, i takie, które odnajdują się w swobodnej improwizacji. 

POLECAMY

Dźwięki w nas i między nami

Muzykę wykonujemy na wiele sposobów i równie wieloma zmysłami możemy jej doświadczać. Możemy ją usłyszeć, ale także poczuć w naszym ciele: dotknąć wibrującej w rytmie membrany bębna, bujać się do utworu reggae lub rytmicznie wybijać stopami puls muzyki techno. Muzyka jest także zjawiskiem wizualnym. Dostrzegamy jej tempo w ruchach perkusisty lub siłę dźwięku w napięciu ciała i wyrazie twarzy wokalistki. Dzięki wielu swoim wymiarom dociera do nas różnymi zmysłami, pokonując bariery związane z zaburzeniami mowy, słuchu, wzroku czy z funkcjonowaniem poznawczym. 
 

Autor zdjęcia: Jakub Rebelski


Elementy muzyki odnajdujemy również w naszym ciele jako brzmiącym organizmie. Dźwięki słyszalne i niesłyszalne dla ludzkiego ucha obecne są w gestach, ruchach, melodyce głosu i biologicznych rytmach naszych ciał. Na tej podstawie możemy powiedzieć, że każdy, niezależnie od obszaru sprawności czy doświadczenia muzycznego, jest muzykalny. Odbieramy muzykę różnymi zmysłami i jednocześnie sami jesteśmy źródłem dźwięku, kiedy mówimy, ruszamy się, oddychamy – żyjemy. To kluczowe założenie muzykoterapii zwanej od jej autorów podejściem Nordoff Robbins. Paul Nordoff i Clive Robbins uważali, że na podstawie wrodzonej muzykalności każdy może stać się członkiem muzykującego zespołu. Kompozytor-pianista i pedagog specjalny zapraszali uczestników sesji do wspólnej gry i śpiewu, obserwując, jak zespołowa współpraca rozwija osobiste i społeczne umiejętności dzieci z niepełnosprawnościami. Ruchy uczestników podczas gry i śpiewu wyznaczały tempo i charakter muzyki improwizowanej przez terapeutów. Ich celem było rozwijanie kreatywności dzieci, odkrywanie nowych sposobów osobistego wyrazu i zespołowej współpracy. Muzyka stawała się pomostem między grającymi. Mimo barier komunikacyjnych była zrozumiała i przystępna, ponieważ wynikała ze sposobu bycia i gry dzieci. Muzykując, uczestnicy mogli skupić się na tym, co ich łączy, niezależnie od różnic między nimi. 

Improwizacja nieprzypadkowa 

Na organizowane w ramach Fundacji Nordoff Robbins Polska integracyjne plenerowe sesje muzykoterapii zapraszamy różnorodne, często niezwiązane ze sobą na co dzień grupy społeczne: gości z ośrodków pomocy społecznej oraz chętnych przechodniów znajdujących się na miejscu sesji. Celem spotkań muzycznych jest nie tylko aktywizacja społeczna osób zagrożonych izolacją, ale także ukazywanie ich możliwości i potrzeb na forum muzykującej grupy. Wspólne tworzenie muzyki staje się w ten sposób formą społecznej edukacji. W otwartych zespołach muzycznych osoby zwykle nieobecne w życiu kulturalnym i społecznym mogą poczuć się ważne i usłyszane. Muzyka to umożliwia, ponieważ zwraca uwagę na to, co brzmi, a więc to, co w nas sprawne i sprawcze, słowem: witalne. Dźwięki naszej aktywności stają się elementami składowymi wspólnej kompozycji. Moim zadaniem jest usłyszeć dźwięki i ruchy obecnych na sesji osób jako podstawę wspólnie tworzonego utworu, który nabiera kształtu wraz z kolejnymi propozycjami grających. Kluczową rolę odgrywa wówczas improwizacja, która jest cechą charakterystyczną muzykoterapii Nordoff Robbins. To ona pozwala nam zestroić się ze sobą, a w odpowiednim czasie również nadać muzyce nowy kierunek.
 

Autor zdjęcia: Jakub Rebelski


Istnieje ryzyko potraktowania improwizacji jako zbioru niezaplanowanych dźwięków. W całej swojej spontaniczności improwizacja nie jest jednak przypadkowa. Jej przebieg wyznaczają propozycje grających oraz moja czujność w utrzymaniu balansu między częściami stałymi i zmiennymi, między strukturą i swobodą. Balans ten pozwala uczestniczkom i uczestnikom uporządkować spontanicznie pojawiające się propozycje gry i śpiewu w regularnej formie, np. dzięki powracającemu co jakiś czas refrenowi. Refren sprawia, że forma nabiera regularności, a mimo że improwizujemy, mamy poczucie pewnej przewidywalności. W tak uporządkowanej formie łatwiej o otwartość na nowe doświadczenia. Jej regularność ma szansę ośmielić do wychodzenia poza jej ramy i zachęcić do swobody w odkrywaniu nowych sposobów gry.

„Spotkanie ekspertów”

Improwizowanie nie wyklucza planowania, jednak zakłada, że plan może zostać dostosowany do bieżącej sytuacji. W terapii pełni więc dwojaką funkcję: z jednej strony pozwala członkom i członkiniom grupy znaleźć synchroniczność dzięki elastycznemu dopasowaniu się do granych przez siebie partii, a z drugiej – umożliwia wchodzenie w kolejne obszary wspólnej aktywności. Takie podejście zakłada, że grający wraz z terapeutką stają się partnerami w prowadzeniu terapii. Jak pisze muzykoterapeutka Randi Rolvsjord, terapia może stać się „spotkaniem ekspertów”, w którym terapeutka jest „ekspertką z wykształcenia”, natomiast uczestnicy „ekspertami z doświadczenia”1. Każdy i każda z nich wchodzą do zespołu z pewnym zasobem wiedzy na temat terapii lub własnej osoby – tego, jak funkcjonuje w świecie, co ją porusza, a co pozostawia obojętną.
To improwizacja pozwala na swobodne dostosowanie przebiegu terapii do potrzeb i możliwości uczestników-partnerów. Dźwięki przez nich wydawane mogą nadać muzyce charakter, tempo, wyznaczyć głośność czy nowy kierunek melodii. W samej swej istocie improwizacja prowadzi więc ku współpracy, ponieważ opierając się na wstępnej myśli muzycznej, zakłada gotowość na to, co nowe i nieprzewidziane. 
W muzykoterapii prowadzonej w duchu podejścia Nordoff Robbins do takiej gotowości zapraszamy także uczestników i uczestniczki sesji. Im większa różnorodność grupy, tym większa inspiracja do poszerzania zakresu środków własnego i wspólnego wyrazu. Rozwijając pomysłowość i sprawczość grających, zwiększamy ich elastyczność w improwizacji codziennej, także w sytuacjach pozamuzycznych. Poza celami indywidualnymi, które wyłaniają się w miarę rozwoju terapii, celem ogólnym dotyczącym każdej z osób grających jest poczucie bycia ważną i aktywną częścią społeczności, którą wspólnie tworzą. 

Kompozycja społeczna – sesja grupowa

Zespół fundacyjnych muzykoterapeutów i wolontariuszek został zaproszony do organizacji otwartej sesji muzykoterapii podczas festynu na terenie domu pomocy społecznej. W sesji udział wzięła społeczność domu: dorośli i seniorzy z niepełnosprawnościami ruchu, wzroku oraz urazami neurologicznymi. Gośćmi festynu były także rodziny z dziećmi oraz mieszkanki i mieszkańcy okolicznej wsi. Na dziedzińcu domu mieszczącego się w zabytkowym dworku rozstawiliśmy okrąg z krzeseł, ułożyliśmy koce i poduszki do siedzenia. Instrumenty etniczne, drobne perkusjonalia, metalofony i bębny dostępne były na skraju koła. Wokół tak zaaranżowanej przestrzeni stanęły flagi-maszty z napisami „dołącz” i „graj”, podkreślające otwarty charakter spotkania. 
Grupa była zróżnicowana pod względem wieku i obszarów sprawności. Celem muzycznego spotkania była integracja społeczności wsi i domu przez budowanie poczucia zespołowości pośród grających. Angażowanie osób z niepełnosprawnościami we wspólne muzykowanie ze społecznością wsi było tym samym okazją do zwrócenia uwagi na ich obszary sprawności, mimo wysuwających się często na pierwszy plan ograniczeń. 
Wobec różnorodnych sposobów gry i przypuszczalnie równie odmiennych zainteresowań muzycznych obecnych osób zaproponowaliśmy piosenkę w popularnym stylu rock‘n’rolla. Jej refren był niedługi, co miało ułatwić grupie zapamiętanie słów: „Ja wiem to i ty wiesz to, ta muzyka pokazuje świata piękno”. Powtarzając kilkakrotnie refren, zaczęłam zapraszać grających do wspólnego śpiewu wspieranego akompaniamentem terapeuty-gitarzysty. W trakcie prezentowania refrenu wolontariuszki rozdawały instrumenty, a muzyka stawała się coraz bardziej dynamiczna. Pośród dźwięków śpiewu i instrumentów pojawiały się partie grane z różnym natężeniem, w odmiennych tempach i stylach. Słysząc tak dużą rozpiętość sposobów gry, nadaliśmy improwizacji formę ronda, często stosowaną w muzyce klasycznej. Rondo charakteryzuje regularnie występujący refren (A), który przeplatany jest kontrastującymi częściami zmiennymi (B, C, D, E…): A B A C A D A E…
To przykład formy muzycznej, w której stałość przeplata się ze zmiennością w zrównoważony sposób. Jako stały punkt odniesienia refren pozwala grającym orientować się w przebiegu improwizacji i jej rozwijającej się w czasie strukturze. Podczas gdy refreny pełnią funkcję porządkującą, przestrzenie między nimi zapraszają uczestników i uczestniczki do wypełniania ich swoimi propozycjami. 
W trakcie opisywanej improwizacji pośród takich propozycji znalazło się m.in. solo siedzącej na wózku niewerbalnej uczestniczki, która na zmianę ze mną skandowała do mikrofonu głośne: „eeej”. Muzykoterapeuta grający na gitarze zwolnił tempo akompaniamentu, dając czas na kolejne wykrzyknienia kobiety, które w widoczny sposób wymagały od niej dużej mobilizacji fizycznej. Jego gra była cichsza, aby linia melodii głosu solistki mogła zostać usłyszana. Mimo wyraźnego wysiłku wkładanego w śpiew kobieta nie ustawała. Śpiewała w tonacji, jej głos był zdecydowany i energetyczny. Członkowie i członkinie grupy przestali śpiewać, przysłuchując się partii solowej.  Pomimo widocznych trudności fizycznych i werbalnych, z którymi mierzyła się kobieta, jej śpiew zmienił bieg muzyki i wprowadził nową jakość do grupowej improwizacji. 

Terapia w muzyce

Powyższy opis ukazuje procesy, które zachodzą między uczestnikami i uczestniczkami w trakcie gry zespołowej. Istotnym założeniem muzykoterapii Nordoff Robbins jest stwierdzenie, że proces terapeutyczny to proces muzyczny. Można go usłyszeć w jakości gry muzykujących osób, w jej poziomie spójności i synchroniczności. Improwizacja grupowa to praca dwutorowa – wymaga od grających słuchania siebie nawzajem, a w odpowiednim czasie także wychodzenia z inicjatywą. Zakładając, że na przemian obejmujemy rolę prowadzących i podążających, można stwierdzić, 
że spójność utworu jest miarą naszej współpracy. W poszukiwaniu synchroniczności i regularności kieruje nas muzyczna logika, która objawia się w cykliczności powracających napięć i rozwiązań muzycznych, w porządku rytmicznym i w harmonizujących ze sobą dźwiękach. Poczucie zespołowości jest więc wypadkową kilku sił działających jednocześnie. Dwie z nich pochodzą od członków i członkiń zespołu: siła woli do udziału w grze, a także siła uważności na partie innych grających. Muzyka, która spaja różnorodne elementy, takie jak rytm, harmonia, melodia czy tempo, jest siłą trzecią łączącą szeroką różnorodność środków wyrazu w spójnej i jednocześnie otwartej na zmiany formie. Jak pisali Clive i Carol Robbins: „świat niepełnosprawności jest olbrzymi, ale świat muzyki jest równie wielki i może go objąć” [tłum. własne]2.
Forma ronda może być także sposobem na odświeżenie znanych piosenek. Refren staje się wówczas częścią stałą, a między nim grający i grające mogą zaproponować swoje pomysły na wspólny ruch, śpiew lub grę. Podsumowując rozważania na temat formy, warto wspomnieć o zabiegach muzycznych pomocnych w rozwoju improwizacji i budowaniu synchroniczności gry zespołowej. Możemy do nich zaliczyć:

  • momenty na grę solową, w duecie, w tercecie;
  • budowanie fraz typu pytanie–odpowiedź, czyli gra naprzemienna polegająca na dokładnym powtarzaniu lub też dopełnianiu przez grupę motywów, które śpiewa osoba aktualnie prowadząca (niekoniecznie terapeutka); 
  • prowadzenie do wspólnej kulminacji, po której dynamika muzyki naturalnie opada;
  • zmiany poszczególnych elementów muzyki, takich jak: tempo, głośność, kierunek melodii, metrum czy styl muzyki;
  • wprowadzanie ruchu lub perkusji ciała body percussion;
  • podział na podgrupy, np. „teraz Panie” lub „same bębny”.
     
Autor zdjęcia: Krystian Daszkowski

Od izolacji do społeczności – studium przypadku Anny

Muzyka może towarzyszyć uczestnikom i uczestniczkom sesji w ich drodze od izolacji do społeczeństwa. Przykładem takiego procesu jest roczny cykl muzykoterapii z kobietą, którą nazwę Anną – 32-letnią mieszkanką domu pomocy społecznej dla osób z urazami neurologicznymi. W wyniku wypadku samochodowego Anna straciła możliwość mowy i samodzielnego poruszania się. Z powodu braku mowy i znacznie ograniczonego ruchu trudno było określić jej możliwości intelektualne. Z relacji pracowników ośrodka i z obserwacji podczas sesji muzykoterapii można jednak było stwierdzić, że ten obszar jej funkcjonowania nie ucierpiał znacznie. Mimo tego Anna na co dzień była całkowicie zależna od opiekunów i pracowniczek ośrodka – była karmiona, myta, przewijana i wożona. Podczas takich aktywności, jak gry planszowe, prace manualne czy gry słowne mogła być jedynie bierną uczestniczką. 

Przebieg sesji

Zdecydowałam się zaprosić Annę na sesje indywidualne. Miałam nadzieję stworzyć warunki, w których poczuje swoją sprawczość i wpływ na to, jak brzmi muzyka. Pierwszy etap sesji był poszukiwaniem przystępnych sposobów gry, które nie wymagały zbyt wielkiego wsparcia z mojej strony. Gra na drobnych instrumentach perkusyjnych była niemożliwa ze względu na trudności Anny w ich utrzymaniu. Dźwięk uderzenia ręką lub nogą o bęben był nikły i nie odzwierciedlał determinacji i wysiłku, który wkładała w wykonanie ruchu. Podczas muzykowania z osobami o tak znacznych ograniczeniach odnajduję to, co wciąż możliwe i sprawcze w drobnych gestach, mimice i oddechu. Taka praca wymaga wsłuchania się w często bezgłośne dźwięki ciała i usłyszenia ich jako istotnych części improwizowanego utworu. Praca z Anną w dużej mierze polegała więc na podążaniu za jej oddechem i częściowo kontrolowanymi ruchami rąk i nóg. Moim zadaniem było stworzenie podkładu muzycznego, który obrazowałby tempo, natężenie, głębokość i częstotliwość jej oddechu i ruchów. Grając z oddechem, dostrajałam się do jego tempa i oddychałam wraz z Anną, jednocześnie odzwierciedlając tempo naszych wdechów i wydechów w lekkim akompaniamencie pianina. Nierzadko wspólne oddychanie przeradzało się w mój śpiew na wydechu Anny. W ten sposób wzmacniałam dźwięk wydechu improwizowaną melodią, która rozpoczynała się z początkiem wydechu i razem z nim się kończyła. Starałam się, żeby mój śpiew odpowiadał elementom muzyki słyszalnym w oddechu Anny: jego długości, głośności i regularności. Chciałam dać jej do zrozumienia, że słyszę oddech jako muzykę i to on wyznacza charakter i bieg naszej improwizacji. Miałam nadzieję, że dzięki temu poczuje moją obecność, a także pewną kontrolę nad rozwojem improwizacji. 
 

Autor zdjęcia: Jakub Rebelski


Podobnie wyglądała praca z ruchem rąk i nóg Anny, przy których stawiałam stojaki ze zwisającymi dzwonkami. Jej ruchy były nieregularne i kontrolowane jedynie częśc...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Terapia Specjalna"
  • Dostęp do wszystkich artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy