Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii

16 sierpnia 2022

NR 26 (Sierpień 2022)

Jak rozwijać umiejętności rozumienia i nazywania przeżywanych emocji u dzieci niepełnosprawnych? Na przykładach z praktyki terapeuty

0 212

Pierwszym krokiem do rozwijania umiejętności zrozumienia i nazywania emocji dziecka z niepełnosprawnościami jest wyraźne zauważenie przez jego opiekunów tego, że one są. Emocje można przyjąć słowami „Widzę, że jesteś smutny” albo „Widzę, że jesteś wkurzony”. To pierwszy, najważniejszy krok do tego, by emocje mogły zaistnieć w świadomości dziecka. Jest to też wyraz zaakceptowania czyjegoś stanu emocjonalnego. Niezależnie od tego, jaki ten stan jest, nazywając go, dajemy dziecku szansę na zaobserwowanie swoich emocji i zaakceptowanie siebie razem ze swoimi emocjami. Dlaczego jest to tak ważne i jak to zrobić?
 

Czy opiekun może zrozumieć emocję swojego podopiecznego? Do tego niezbędna jest umiejętność obserwacji emocjonalnego zachowania drugiego człowieka, bez prób jego oceniania. Umiejętność patrzenia tylko po to, żeby zobaczyć i zrozumieć. Czy w naszym codziennym życiu mogliśmy sami doświadczyć takiego spojrzenia? W naszej kulturze jest to, niestety, zjawisko bardzo rzadkie. Jiddu Krishnamurti napisał „Umiejętność obserwowania bez oceniania, jest najwyższą formą inteligencji”.
Tylko ten, kto sam odczuwa i akceptuje własne wewnętrzne stany emocjonalne, może uruchomić autentyczne mechanizmy wspierania drugiej osoby w tym obszarze. 
Jeśli nie ma się zrozumienia dla siebie, zrozumienie innych może być niemożliwe. Ten, kto wypiera własne emocje, nie potrafi ich odczuwać, przeżywać i doświadczać, sam wymaga wsparcia i przyglądania się sobie w tym obszarze.
Wyrażanie emocji to strategia ich przeżywania. Te same emocje mogą ujawnić się na wiele różnych sposobów. Odczuwanie złości z powodu odebrania premii nie musi się przecież przełożyć w rzucenie ciężkim przedmiotem w dyrektora. Niemniej ważne jest, aby ta złość mogła się w tej relacji ujawnić. Początkiem wspierania innych jest przyglądanie się sobie. Im większy wgląd uzyskamy we własne emocje, tym lepiej będziemy umieli towarzyszyć innym w osiąganiu tego wglądu. 
Każdy z nas jest zakładnikiem doświadczeń, które sam przeżył w swoim życiu, stylu, w jakim był wychowany, genów (w których są zapisane również emocjonalne doświadczenia naszych przodków). Przeżywane przez nas uczucia i emocje są wyrazem także naszych doświadczeń sensorycznych (znaczenie ma to, jakimi zmysłami i z jaką intensywnością odbieramy bodźce z otoczenia). 
Uświadomienie sobie tych wielu zależności pomaga nam, terapeutom, zaakceptować siebie i tym samym nie obarczać naszymi emocjonalnymi problemami tych, których wspieramy.
Emocje są zapisywane w ciele tego, który ich doświadcza. Zwolniony lub przyśpieszony oddech, mruganie powiekami, powiększone źrenice, zastygnięcie/zamrożenie ruchów, tempo bicia serca, przyspieszenie tętna, wzmożone lub obniżone napięcie mięśniowe, brak apetytu, senność – pomaganie innym można i warto zacząć od przyglądania się takim właśnie wskaźnikom fizjologicznym – i to zarówno u siebie, jak i u innych.
Każdy z nas zapewne usłyszał kiedyś słowa „Nie płacz”, w sytuacji przeżywania wewnętrznego rozdarcia lub, „Uspokój się”, „Przestań”, gdy przeżywaliśmy chaos swoich odczuć. Nasze uczucia zostały zablokowane, bo nie odpowiadały dorosłym. 
Lekceważące komentarze „Nic się nie stało”, „Chłopaki nie płaczą”, „Nie maż się”, „Nie ma o co płakać” zostały zapisane w naszej pamięci i, niestety, są przez nas przekazywane dalej. Zastanówmy się, czy te doświadczenia nie zabrały nam poczucia własnej wartości, spontaniczności, radości życia? Nie chcemy ujawniać naszych emocji, bo boimy się, że negatywnie określają naszą wartość w oczach innych. 
W jaki sposób dzieci niepełnosprawne wyrażają swoje emocje?
W pracy terapeutycznej spotykałam się z różnym obrazem wyrażania emocji u dzieci z niepełnosprawnością. Pamiętam chłopca z diagnozą autyzmu, który w dość nietypowy sposób wyrażał swoje lęki. Chłopiec obawiał się wejścia do jadalni przedszkolnej. Krzyczał, płakał i wzbraniał się fizycznie przed wejściem. Gdy te formy wyrażania lęku nie zostały właściwie odczytane, chłopiec znalazł inny sposób radzenia sobie. Zaczął wbiegać do jadalni przed swoimi opiekunami, ściągał spodnie i sikał na duży doniczkowy kwiat, który tam stał. Takie zachowanie wywoływało efekt szybkiego opuszczenia jadalni – dla ochrony rośliny i uniknięcia wstydliwej sytuacji nagiego chłopca w towarzystwie innych dzieci i opiekunów. Od niezrozumianych i nieprzyjętych emocji jest bardzo blisko do zachowań trudnych, etykietujących dziecko. Osobom z niepełnosprawnościami częściej niż tym sprawnym nie pozwala się przeżywać swoich emocji, bo robią to tak, jak potrafią – niestandardowo. Dzieci z niepełnosprawnościami zazwyczaj nie mają takiego repertuaru emocji jak dzieci, których rozwój nie jest zaburzony. Dodatkowo, lekceważeniu uczuć tej grupy dzieci sprzyja etykietująca je diagnoza: „On tak ma, bo jest autystykiem…”. Tymczasem każde dziwaczne, stereotypowe czy niekonwencjonalne zachowanie dziecka to zazwyczaj jest emocja, która wyraża niezwykle ważne dla konkretnej osoby treści: złe samopoczucie, niedostatek czegoś, ekscytację czymś itd.
Emocje dzieci niepełnosprawnych przez swoją nietypowość są dla nas trudno zrozumiałe. Osoba niekomunikująca się werbalnie nie powie: „Przepraszam. Jestem bardzo wkurzony. Miałem dziś ochotę na zupę ziemniaczaną, a otrzymałem pomidorową, której nie cierpię”. Powie to inaczej – zepchnie talerz ze stolika i zacznie krzyczeć. Zadowolenie z otrzymania zupy ziemniaczanej też wyrazi po swojemu – delikatnie uniesie lewy kącik ust. Ta mimika będzie informacją „Jestem szczęśliwy, jem to, co chcę”. 
Akceptowanie emocji dzieci z niepełnosprawnościami jest trudne, gdyż nietypowo wyrażane przez nie emocje są, niestety, odbierane przez społeczeństwo jako obraz niekompetencji nauczyciela czy opiekuna. Świadczą o braku umiejętności kierowania grupą, byciu niekonsekwentnym czy też nieprofesjonalnym. Dziecko przy nauczycielu powinno się zachowywać tak, jak oczekują tego dorośli. Powszechnie przyjętą miarą oceny kompetencji specjalistów i rodziców jest umiejętność kontrolowania dziecka. Tymczasem zachowanie podopiecznych jest często wyrażaniem emocji, których kontrolować nie sposób. Nacisk społeczny może więc silnie determinować postępowanie wygaszające uczucia dzieci.
Emocje są poza stanem tego, co zależne od woli. Wspieranie umiejętności przeżywania emocji nie jest związane z ich kontrolowaniem. Dziecko przez emocje chce nam coś ważnego o sobie powiedzieć. Do tego, aby chciało tak komunikować i wyrażać, potrzebny jest autentyczny, szczery przed samym sobą i innymi, empatyczny dorosły. 

Kluczowe obszary potrzebne do przeżywania i wyrażania emocji – przestrzeń i czas

Przytoczę sytuację z życia grupy przedszkolnej. Chłopiec, lat 5, wchodzi do sali. Zauważyć można jego wkurzenie, rozdrażnienie. Jego emocje widoczne są też w słowach: „Głupie przedszkole”, „Nie chcę tu być”. Słowa stopniowo przechodzą w czyny – zrzucanie pomocy, przewrócenie krzesła. Grupa miała plan wyjścia na plac zabaw. Chłopiec mówi, że nigdzie nie idzie, że wszystko jest głupie. W tym czasie jedna z osób zostaje przy chłopcu, mówiąc: „Widzę, że jesteś wkurzony. Zostanę przy tobie. Chcę żebyś wiedział, że możesz do mnie podejść, jeśli będziesz tego potrzebował”. Nauczyciel siada w innej części sali, aby chłopiec nie czuł się osaczony. Po kilku minutach chłopiec podchodzi, mówiąc „Jestem głodny, nie zjadłem śniadania”. Złość to w tym przypadku ważny komunikat, ale słaba instrukcja. 
W placówce, w której pracuję, dzieci w każdej sali mają miejsce, gdzie mogą się schronić, schować, gdy jest im źle. To nie jest miejsce, do którego zaprowadza nauczyciel. Myślę, że gdy nam dorosłym jest źle, każdy z nas ma takie miejsce, do którego chce pójść i tam pobyć sam na sam ze sobą (takie miejsca nasz mózg odbiera jako bardzo bezpieczne, gdyż jest kojarzone z życiem płodowym, szczególnie jeśli w tym miejscu przyjmujemy pozycję embrionalną). Dzieci też tego potrzebują. Takie miejsce w mojej placówce jest wyposażone w sakwę, hamak, poduszkę wibracyjną, słuchawki do słuchania muzyki lub wygłuszające, masażery, gniotki i wszystko inne, co zaproponowały dzieci. Są w nim też ich wspólne grupowe fotografie i zdjęcia ich najbliższych. W tym miejscu są też tablice, na których jest tekst (w formie pisemnej i obrazkowej) „Czuję, że jestem zdenerwowany, smutny. Potrzebuję być z Tobą. Potrzebuję być sam. Chciałbym odpocząć, posłuchać muzyki, pobujać się na hamaku” (to tylko przykładowe propozycje). Dzieci często korzystają z tego miejsca w różnych emocjonalnie trudnych dla siebie sytuacjach.

POLECAMY

Rozwój emocjonalny a rozwój poznawczy

Wydaje się, że rozwój emocjonalny jest przez nas specjalistów lekceważony w porównaniu z rozwojem intelektualnym. Ale dziecko może nie osiągnąć pełni swoich możliwości rozwoju poznawczego, jeśli jego nierozpoznane potrzeby emocjonalne przerodzą się w zachowania trudne.
Rozwijanie umiejętności rozumienia i nazywania przeżywania emocji u dzieci jest kluczowe dla poczucia ich szczęścia oraz umiejętności bycia z ludźmi. To my dorośli powinniśmy te umiejętności wykazać w relacjach z dziećmi. Wydaje mi się, że pokolenie 30-, 40-, 50-latków, to pokolenie osób niechętnie ujawniających swoje emocje, a pokazywanie ich wydaje im się oznaką słabości. 
Myślę, że w odniesieniu do dzieci ogromne znaczenie ma to, czy my sami dajemy sobie przyzwolenie na pojawienie się naszych emocji. Dzieci mogą kryć się ze swoimi uczuciami, tak jak my kryjemy się z własnymi.
Nauczyciel może być wzorem przeżywania emocji, jeśli razem z dziećmi i przy nich cieszy się, płacze i złości. Bez bycia zaprzeczającym lub nachalnym.
Zastanawiająca dla nauczyciela/opiekuna dziecka może być obserwacja, że płacz, złość, rozpacz, okrzyk radości, rozemocjonowanie, głośny śmiech i inne spontaniczne emocje można zauważyć u dzieci głównie wtedy, gdy są one w towarzystwie rówieśników i pojawiają się tylko w sytuacjach, kiedy obok nie ma dorosłych. 

Przykłady nazywania i zauważania emocji

Nazywanie i zauważanie emocji pozwala dzieciom na uzyskanie kontroli nad własnym zachowaniem.

Adaś, chłopiec z rzadką chorobą genetyczną, z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym, komunikuje się ze światem poprzez swoje stany emocjonalne. Za każdym razem, gdy ktoś go dotknął, chcąc przenieść lub nakarmić, zaczynał płakać i uderzać głową o podłogę. Nauczyciel zaczął reagować słowami: „Rozumiem, że jest C...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Terapia Specjalna"
  • Dostęp do wszystkich artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy