Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii , Otwarty dostęp

9 grudnia 2020

NR 16 (Grudzień 2020)

Teoria przywiązania

179

Chcąc skutecznie wspierać ucznia w pokonywaniu ujawnianych przez niego trudności w obszarze społeczno-emocjonalnym, należy najpierw zrozumieć ich genezę. To oczywiste, że każdy z nas dorosłych chętnie przyjąłby gotowy zestaw „recept” wyjaśniających, co konkretnie należy zrobić, kiedy dziecko prezentuje określone zachowania, bez zbytniego ich analizowania. Niestety, to tak nie działa.

Szeroko rozumiana pomoc psychologiczno-pedagogiczna nie polega na bezrefleksyjnym podawaniu dziecku „tabletek” – nie znamy mechanizmu ich działania, ale wiemy, że „na agresję” działa niebieska, a „na nieśmiałość” zielona. A zatem, zanim zaczniemy się zastanawiać nad tym, co trzeba zrobić, najpierw zadajmy sobie pytania: „Dlaczego?” i „Skąd się to wzięło?”. Pytania te są szczególnie zasadne, kiedy dotyczą trudności w sferze regulacji emocji oraz w zakresie funkcjonowania społecznego – nawiązywania i utrzymywania relacji z innymi. Na gruncie niniejszego artykułu chciałabym przedstawić teorię, która bardzo mi pomaga w odpowiadaniu na te pytania. Mam na myśli teorię przywiązania (attachment theory).

POLECAMY

Trochę teorii o teorii

Teoria przywiązania – jak można się domyślać na podstawie nazwy – to inaczej teoria więzi. Wyjaśnia ona, w jaki sposób kształtują się wczesne więzi z najważniejszymi osobami w życiu dziecka, a więc z jego opiekunami, szczegółowo opisuje ich „kategorie”, a także podkreśla, jak ogromny wpływ wywiera charakter owych więzi (oraz sam fakt, że w ogóle powstały) na całościowe funkcjonowanie człowieka, również w dorosłości. Twórcą teorii przywiązania był angielski psychiatra i psychoanalityk John Bowlby, a znaczący wkład w jej powstanie miała również psycholog Mary Ainsworth. Bowlby zauważył, że wielu z jego pacjentów (w tym dzieci), którzy we wczesnym dzieciństwie stracili matkę lub doświadczali niewłaściwej opieki rodzicielskiej, w późniejszym okresie życia ujawniali zaburzenia zachowania lub inne zakłócenia funkcjonowania. Spostrzeżenia te, a także fakt, iż ówczesna psychoanaliza lekceważyła znaczenie wczesnej traumy środowiskowej, skłoniły go do pracy nad nową koncepcją. U jej podstaw leży założenie, że potrzeba więzi jest wrodzona, biologiczna, a kieruje nią dążenie do przetrwania i zapewnienia jednostce poczucia bezpieczeństwa. 
Nawet nie będąc pedagogami, nauczycielami czy psychologami, wszyscy intuicyjnie czujemy, że relacja z rodzicami lub z osobami pełniącymi ich rolę jest bardzo ważna, jednak wydaje się, że dopiero teoria przywiązania w dogłębny sposób wyjaśniła, dlaczego właściwie tak się dzieje. W wielu badaniach wykazano, że określony tzw. wzorzec, a później styl przywiązania istotnie koreluje z takimi zmiennymi, jak m.in.: sposób nawiązywania relacji intymnych lub przyjacielskich, zdolność regulacji emocji, myślenie o samym sobie (samoocena), sposób postrzegania świata (jako miejsca bezpiecznego lub zagrażającego) i innych ludzi (jako przyjaznych lub wrogich). 
Nietrudno zauważyć, że wszystko to, co wymieniłam, a więc np. samoocena, regulacja emocji lub sposób wchodzenia w relacje społeczne, w istotny sposób odnosi się do funkcjonowania dziecka w szkole. Uczeń o realistycznej, pozytywnej samoocenie będzie chętniej podejmował wyzwania (np. brał udział w olimpiadzie lub zawodach, ale także – po prostu – zgłaszał się do odpowiedzi, wyrażał swoje zdanie) i lepiej znosił porażki. Zdolność regulacji emocji pozwoli mu radzić sobie z sytuacjami trudnymi bez uciekania w agresję lub wycofanie, a kompetencje społeczne spowodują, że będzie lubiany wśród rówieśników. Co więcej, badania dowodzą, że określony wzorzec przywiązania dziecka wykazuje związek nawet z poziomem jego osiągnięć szkolnych, tj. uzyskiwanych ocen. Choćby tylko z tych, wymienionych powyżej, przyczyn warto znać podstawowe terminy wywodzące się z teorii przywiązania i potrafić łączyć je ze sobą.

Garść podstawowych pojęć

A zatem, chcąc zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, warto zapoznać się z takimi terminami, jak: „główna figura przywiązania”, „wzorce przywiązania” i „wewnętrzne modele operacyjne”. 

Główna figura przywiązania
Pierwsze z wymienionych pojęć dotyczy – jak można się domyślać – „podstawowego” opiekuna dziecka. Rolę tę najczęściej odgrywa matka, jednak nie jest to warunek konieczny. W zależności od sytuacji życiowej dziecka, ale przede wszystkim od kompetencji dorosłych, którzy je otaczają (ich dostępności i wrażliwości na jego potrzeby), główną figurą przywiązania może stać się także ojciec, opiekun zastępczy (adopcyjny) – niezależnie od płci, lub nawet babcia czy dziadek. Ważne, aby osoba ta była dostępna i właściwie reagowała na sygnały wysyłane przez dziecko. Można wręcz powiedzieć, że to ono „wybiera” główną figurę przywiązania w zależności od tego, czy dorosły adekwatnie zaspokaja jego potrzeby (fizyczne i psychiczne), czy też nie. 
Niestety, opiekun nie zawsze odgrywa swoją rolę dokładnie tak, jak powinien, choć nie zawsze jest to intencjonalne, świadome działanie, ale wynikające z własnych, nieprzepracowanych problemów i wypływających z tego przekonań1. Niemniej jednak, w zależności od jakości sprawowanej opieki, dziecko przywiązuje się do opiekuna w określony sposób – bezpieczny lub tzw. pozabezpieczny. 

Wzorce przywiązania
Na gruncie teorii przywiązania wyróżnia się trzy główne tzw. wzorce przywiązania2. 

  • Wzorzec bezpieczny, czyli ten najbardziej optymalny i zarazem najpowszechniejszy na Zachodzie, powstaje wówczas, kiedy opiekun jest dostępny, wrażliwy i responsywny wobec potrzeb dziecka, tzn. reaguje na nie w adekwatny oraz przewidywalny sposób, uwzględniając przy tym zmiany wynikające z toku rozwoju. Opiekun w pełni akceptuje potrzebę bliskości dziecka i samo dziecko jako takie, również wówczas, kiedy prezentuje ono trudne emocje. Aktywnie wspiera dziecko w procesie regulacji emocji, a także uczy je radzenia sobie z sytuacjami trudnymi. Nie blokuje naturalnej potrzeby eksploracji u dziecka i jego chęci poznawania świata, ono samo zaś, im bardziej bezpiecznie się czuje w relacji z główną figurą, tym chętniej eksploruje otoczenie, ponieważ wie, że opiekun jest, czuwa i zawsze może do niego wrócić (tzw. bezpieczna baza). Innymi słowy, bezpieczne przywiązanie bynajmniej nie oznacza nadmiernej zależności od dorosłego, lecz przeciwnie, wspiera dążenie dziecka do poznawania otoczenia. 
    Dziecko bezpiecznie przywiązane jest w stanie pozostawać w oddaleniu od głównego opiekuna bez uczucia lęku, a równocześnie szczerze cieszy się na jego powrót. Swobodnie okazuje emocje, ujawniając przy tym wysokie kompetencje w zakresie ich regulacji, zachowuje spokój nawet wówczas, jeśli nie osiąga tego, czego pragnie. Jest bardziej odporne psychicznie, empatyczne, ma pozytywną, adekwatną samoocenę, a równocześnie z większą łatwością dostosowuje się do zmian i wymagań niż dzieci o wzorcach pozabezpiecznych.
     
  • Wzorzec lękowo-unikający powstaje wówczas, gdy rodzic odtrąca dziecko i jest mało wrażliwy na jego komunikaty – toleruje je tylko wtedy, kiedy jest ono spokojne i „grzeczne”, a z drugiej strony bywa nadmiernie kontrolujący i intruzywny. W efekcie dziecko obronnie dezaktywuje system przywiązania: w obecności rodzica nie płacze, udaje, że czuje się dobrze (odcina się od włas­nych emocji), bywa przesadnie posłuszne, nie zabiega o kontakt, ponieważ spodziewa się odtrącenia. Uczy się, że ekspresja emocji oznacza karę. Strategię tę można opisać słowami „blisko, ale niezbyt blisko”. Tym samym, w oczach dorosłych takie dziecko może sprawiać wrażenie nadmiernie samodzielnego i niezależnego, co czasem jest przez nich wartościowane pozytywnie („On w ogóle nie płacze!”). Nie zmienia to faktu, że dystres dziecka nie znika i może się ujawniać np. pod postacią zachowań agresywnych (tzw. wyciekanie emocji), kiedy opiekun nie jest obecny. Takie dzieci mają również tendencję do obronnego (nadmiernego) angażowania się w czynności o charakterze poznawczym, w zabawę, eksploracja dominuje u nich nad poszukiwaniem bliskości. Dziecko unikające „uczy się”, że bliskość nie jest dobra i nie przynosi ukojenia.
     
  • Wzorzec lękowo-ambiwalentny kształtuje się na bazie niespójnego, niekonsekwentnego zachowania opiekuna, który czasem adekwatnie, właściwie reaguje na sygnały dziecka, a innym razem robi to z opóźnieniem lub wcale. Takie dzieci doświadczają zatem konfliktu tak naprawdę pomiędzy pragnieniem bliskości a spodziewaną frustracją potrzeb. Opiekunowi zdarza się przestymulować dziecko, bywa, że ujawnia bezradność, a także chętniej angażuje się w kontakt z dzieckiem, kiedy jest ono spokojne. W relacji z nim częściej kieruje się samopoczuciem własnym niż dziecka. Dziecko reprezentujące wzorzec ambiwalentny dąży do bliskości kosztem działań eksploracyjnych, słabo kontroluje emocje i impulsy, zdarza mu się „zalewanie” przez afekt, łatwo wpada w złość, miewa napady histerii, jest stale nadmiernie pobudzone i nadwrażliwe. Bywa, że okazuje bezbronność, aby zapewnić sobie opiekę.
     
  • Przywiązanie zdezorganizowane stanowi osobną, skrajną kategorię powstającą wówczas, gdy opiekun wzbudza strach, np. stosuje przemoc, zażywa substancje psychoaktywne lub cierpi na zaburzenia psychiczne. Dziecko doświadczające takiej formy opieki nie jest w stanie wypracować spójnej strategii zachowania3 wobec niego, a zatem w sposób nieprzewidywalny korzysta ze strategii charakterystycznych dla dzieci unikających lub ambiwalentnych. Funkcjonuje w nieustannym poczuciu zagrożenia, nie radzi sobie z własnymi emocjami, miewa napady złości, a z drugiej strony bywa, że popada w stan zahamowania emocjonalnego, czasem mało wyraźnie reaguje na ból. Zdarza się, że w takiej relacji dochodzi do odwrócenia ról: dziecko przyjmuje na siebie rolę opiekuna, ukrywając swoje prawdziwe potrzeby, co wynika z obserwowanej przez nie bezradności i nieporadności dorosłego. Wzorzec zdezorganizowany niesie ze sobą wysokie ryzyko przyszłych zaburzeń.

Wewnętrzne modele operacyjne
Na bazie usystematyzowanych doświadczeń w kontakcie z głównym opiekunem (a więc m.in. tego, czy i jak reaguje on na potrzeby dziecka, w jaki sposób mówi o nim i do niego, czy jest dostępny, czy wspiera jego dążenia eksploracyjne) w umyśle dziecka powstają (nieświadome) reprezentacje figury przywiązania, samego siebie oraz otoczenia. Na gruncie omawianej teorii przywiązania reprezentacje te określa się mianem wewnętrznych modeli operacyjnych (WMO, Internal Working Models). Pozwalają one dziecku (a także dorosłemu człowiekowi) formułować...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Terapia Specjalna"
  • Dostęp do wszystkich artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy