Dołącz do czytelników
Brak wyników

Współpraca z rodzicami

15 kwietnia 2019

NR 6 (Kwiecień 2019)

Dyscyplina w klasie XXI wieku

0 188

Obecnie w szkole ogólnodostępnej lub w szkole z oddziałami integracyjnymi możemy spotkać zarówno uczniów neurotypowych, jak i uczniów z różnymi problemami rozwojowymi, chorobami przewlekłymi, specjalnymi potrzebami edukacyjnymi czy problemami z zachowaniem. Jest to jasny przekaz dla nas wszystkich: pedagogów, psychologów, rodziców i profesjonalistów, że czas grup jednorodnych dawno minął. Jak rozpocząć naukę w klasie, w której mamy uczniów z różnymi zaburzeniami rozwojowymi, a być może także dzieci niezdiagnozowane?

Czasy, kiedy dzieci grzecznie siedziały w ławkach i słuchały nauczycieli, a proces edukacyjno-wychowawczy toczył się łagodnie od lekcji do lekcji, dawno minęły. Współczesny uczeń nie jest już tym samym uczniem, którego jeszcze niedawno spotykaliśmy w szkole.

Co się zmieniło?

Transformacja ustrojowa sprzed 30 lat doprowadziła do wielu zmian systemowych, co pociągnęło za sobą przemiany kulturowe, a te wpłynęły na postawy rodzicielskie. Rodzice, zwolennicy różnych stylów wychowania, przestali wysyłać swoje dzieci do najbliższej podstawówki. Poszły one do wybranych szkół: państwowych, społecznych, prywatnych, wyznaniowych, w tym ogólnodostępnych, z klasami integracyjnymi lub klasami terapeutycznymi, szkół specjalnych lub… zostały na nauczaniu domowym. W międzyczasie technologia przejęła rolę podwórka – dzieci zamknięte w czterech ścianach placówek czas wolny zaczęły spędzać w domu: z tabletem, smartfonem lub komputerem. Nowe aplikacje i media społecznościowe, tak atrakcyjnie promujące ideę wspólnoty, zepchnęły dzieci w otchłań izolacji i samotności. Do szkoły poszło „pokolenie fajsbukowiczów”, pierwsze, o którym mówi się, że straciło pewne umiejętności społeczne i komunikacyjne.

Dzisiaj 

Obecnie w szkole ogólnodostępnej lub szkole z oddziałami integracyjnymi możemy spotkać zarówno uczniów neurotypowych, jak i uczniów z różnymi problemami rozwojowymi, chorobami przewlekłymi, specjalnymi potrzebami edukacyjnymi czy problemami z zachowaniem, w tym uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim lub umiarkowanym, niedostosowanych społecznie lub zagrożonych niedostosowaniem społecznym, słabowidzących lub słabosłyszących, z niepełnosprawnością ruchową, z zaburzeniami psychicznymi, opozycyjno-buntowniczymi czy zaburzeniami zachowania, z problemami emocjonalnymi lub lękowymi, po urazach lub traumach, zagrożonych uzależnieniem lub uzależnionych (w tym behawioralnie), z chorobami neurologicznymi, genetycznymi, metabolicznymi, z niepełnosprawnościami sprzężonymi i/lub z zaburzeniami autystycznymi, z dysleksją, dysgrafią, dyskalkulią, pochodzących z rodzin dysfunkcyjnych i patchworkowych, dzieci obcokrajowców, powracające z rodzicami z zagranicy, z domów dziecka lub przysposobione, z rodzin dobrze lub źle sytuowanych, pochodzących z małych lub dużych miejscowości… po prostu dzieci.

Jest to jasny przekaz dla nas wszystkich: pedagogów, psychologów, rodziców i profesjonalistów – a szczególnie osób, które swoją przyszłość wiążą z nauczaniem – że czas grup jednorodnych dawno minął. Za każdym razem wchodząc do klasy, nauczyciel spotka inną grupę uczniów, składającą się nie tylko z dzieci z różnym potencjałem czy problemami, ale również tych wychowanych na bazie różnych modeli, nurtów, przekonań, mód, pochodzące z bardzo różnych środowisk, z różnymi wyzwaniami rozwojowymi i indywidualnym potencjałem. 

Pozostała nam jeszcze jedna grupa uczniów – dzieci niezdiagnozowane. Największą grupę wśród nich, śmiem twierdzić, stanowią dzieci z zaburzeniami autystycznymi, szczególnie te z zespołem Aspergera. W zależności od postawy, jaką prezentują, mają nadane różne etykietki, ale traktowane są tak samo jak pozostali uczniowie (ci bez diagnozy i orzeczenia czy opinii). I tak, aktywne specyficznie dzieci z zespołem Aspergera zazwyczaj nazywane są niegrzecznymi, łobuziakami i gadułami. Dużo mówią na swoje ulubione tematy, często inicjują zabawy z tym związane i lubią kontrolować sytuację oraz uczestników zabaw. Pasywne dzieci z zespołem Aspergera – najlepiej maskujące swoje deficyty – są zazwyczaj biernymi, ale wiernymi uczestnikami różnych zabaw i aktywności wymyślonych przez inne dzieci lub dorosłych. Posłusznie wykonują polecenia, odpowiadają na pytania i robią, co im się każe. Same nie wykazują inicjatywy. Trzecią grupę stanowią wycofane dzieci z zespołem Aspergera, pełne rezerwy, preferujące samotność, mało mówiące. Okazują obojętność wobec większości wydarzeń i prezentują brak zainteresowania wobec osób czy sytuacji. W klasie, przynajmniej na początku, znajdzie się ktoś (uczennica/uczeń), kto pomoże wycofanemu koledze lub koleżance podążać za grupą. W późniejszym okresie różnie to bywa, ale jeśli do tego dziecko wycofane w miarę dobrze się uczy… otoczenie przestaje zwracać na niego uwagę.

Niezależnie od postaw, największą grupę stanowią niezdiagnozowane dziewczynki z zespołem Aspergera, gdyż kryteria diagnostyczne preferują „męską” wersję tego zespołu. Dodatkowo mają one lepsze umiejętności społeczne oraz komunikacyjne a także zdolność maskowania swoich deficytów, przez co umykają diagnostom.

I tak stajemy przed problemem-zagadką. Jak rozpocząć naukę w klasie, w której mamy uczniów z różnymi zaburzeniami rozwojowymi, a być może do tego dzieci niezdiagnozowane?

Praca z grupą niejednorodną – od czego zacząć?

Podstawą prawidłowo przebiegającego procesu edukacyjnego jest jego dobra organizacja i warunki, w których ten proces przebiega. Jednym z nich jest odpowiednia atmosfera w klasie oraz wykorzystanie potencjału danej grupy uczniów. Co to znaczy dobra atmosfera w klasie? To poczucie bezpieczeństwa i stabilności oraz sytuacja, w której każdy z uczestników wie, po co się w tej klasie znajduje. To również sytuacja, w której osoba dorosła jest przewodnikiem, wytyczającym granice tego, co można, i tego, co należy robić w danej sytuacji. Mowa o dyscyplinie w klasie.

Dyscyplina – słowo zużyte, niemodne, mające dla wielu złe konotacje, zepchnięte do lamusa. Obecnie nieużywane w wielu środowiskach nawet do opisania sytuacji, w których próbuje się tę dyscyplinę wprowadzić. Czymże innym są próby wdrożenia konkretnych zasad regulujących zachowanie uczestników grupy i pewnego sytemu wartości w danym zespole ludzi czy stan uporządkowania ich postępowania.

Wprowadzanie zasad regulujących zachowanie grupy powinno być przede wszystkim kompleksowe, to znaczy:

  • obejmować wszystkich członków danej społeczności, w tym przypadku szkoły,
  • zostać zaakceptowane przez wszystkie strony (nauczyciele, rodzice, dzieci), 
  • obejmować wszystkie aspekty aktywności szkolnej (lekcje, przerwy, wycieczki), 
  • zostać wypracowane na wielu poziomach, przy czym na poziomie klasy wspólnie z uczniami,
  • obejmować aspekty, na które mamy rzeczywisty wpływ,
  • dawać margines swobody, tak aby w przypadku zmiany składu grupy można było go modyfikować,
  • zostać wdrożone i utrzymywane na wszystkich etapach edukacyjnych w szkole.

Każda placówka ma wypracowany system przepisów, zasad, reguł, które obowiązują członków jej społeczności. Z jednej strony są to normy prawne (przepisy prawa oświatowego, statut, regulaminy), z drugiej normy społeczno-kulturowe (obyczajowe, moralne, formalne, zwyczajowe itd.). Pozostaje nam je „tylko” wdrożyć w życie. Wprowadzamy je od samego początku – brak przysłowiowego „dzień dobry”, które powinniśmy usłyszeć od naszych uczniów, to wskazówka, że już należy działać. Jeśli na tym etapie „odpuścimy” sobie egzekwowanie zasady „odnoszenia się z szacunkiem do innych”, wprowadzenie kolejnych okaże się dużo trudniejsze.

Opracowanie reguł i zasad współżycia społecznego jest pierwszym krokiem, który pozwoli nam w dalszym postępowaniu przeprowadzić proces edukacyjny. Wypracowujemy je na wielu poziomach – nadrzędnych i podrzędnych – i dostosowujemy do możliwości odbiorcy. Oczywiste jest, że wszystkich obowiązuje nadrzędna na poziomie szkoły zasada „nie biję innych” i odnosi się ona do ucznia neurotypowego, z autyzmem czy dysleksją, nauczycieli, rodziców czy opiekunów odbierających dzieci i wynika zarówno z prawa, jak i obyczajów. Reguła „nie chodzę po klasie w trakcie lekcji” okaże się niemożliwa do wdrożenia od razu np. w klasach młodszych, klasach z uczniem z ADHD lub uczniem z autyzmem. Ale praca nad zmianą zachowania i jasnym określaniem wymagań pomoże nam w osiągnięciu celu na późniejszych etapach.

Zasady, które obowiązują w danej szkole powinny być znane i przestrzegane przez wszystkich członków danej społeczności – należą do niej zarówno uczniowie, jak i nauczyciele uczący na stałe, ci, którzy mają w niej tylko parę godzin oraz wszyscy pozostali pracownicy. Znajomość tych zasad pozwoli nam na uniknięcie pułapek, kiedy to uczniowie, korzystając z okazji przejmują kontrolę nad lekcją, mówiąc, że „na innych lekcjach każdy siedzi, jak chce”, czy „na poprzedniej prelekcji gości mogliśmy jeść kanapki”.

Reguły postępowania powinny być przestrzegane na wszystkich zajęciach i odnosić się do wszystkich aktywności na terenie szkoły. Jeśli zasadą jest, że mówmy spokojnym głosem, to tak robimy w klasie, na stołówce czy w świetlicy, a złamanie zasady przynosi konsekwencje, niezależnie od zajęć, w których dziecko uczestniczy.

Bazując na normach prawnych oraz społeczno-kulturowych, dorośli wypracowują zasady i standardy obowiązujące w danej placówce. Na pewnym etapie do opracowania takich zasad powinni zaprosić dzieci, aby uznały je za swoje i wzięły za nie odpowiedzialność. Łatwiej będzie nam się odnosić do zasady „nie ruszamy cudzych rzeczy”, gdy ustalimy z dziećmi, czy chcą, aby ktoś dotykał, zabierał lub niszczył ich rzeczy (na pewno nie), niż zewnętrznego regulaminu (za rzeczy zniszczone przez dzieci odpowiadają rodzice). Najłatwiejsze mogłoby się wydawać narzucenie obowiązujących reguł, ale takie działanie pociągnie za sobą opór, niechęć lub co najwyżej obojętność. Z drugiej strony nie możemy i nie powinniśmy zostawiać decyzji tylko dzieciom, gdyż rozstrzygnięcie wybranych kwestii nie zawsze będzie przemyślane, dojrzałe czy bezpieczne. Pamiętajmy, to dorosły jest przewodnikiem i on odpowiada za kierunek procesu ustalania zasad – a więc nie będziemy przeprowadzać głosowania nad sprawą, czy można bawić się w chowanego w szatni, tylko ustalimy, w jakim celu, kiedy, jak długo i w której konkretnie szatni nasi uczniowie mogą przebywać.

Wprowadzanie zasad jest realne tylko na obszarze naszego działania (szkoła, klasa, grupa uczniów, z którymi pracuję). 

Ich wdrożenie może natomiast zmodyfikować procesy zewnętrzne, np. uczeń notorycznie spóźniający się na pierwszą lekcję, będzie miał obniżoną ocenę z zachowania i aby tę ocenę poprawić, musi przychodzić punktualnie do szkoły. Nie jesteśmy w stanie pilnować, aby uczeń kładł się spać o odpowiedniej porze, ale jego opiekunowie już tak. Naszym zadaniem jest notowanie spóźnień i wystawienie oceny z zachowania oraz przekazanie tej informacji opiekunom.

Przejście ucznia do klas starszych nie zwalnia go z postępowania zgodnie z zasadami z młodszych klas, natomiast modyfikacja tych zasad jest dopuszczalna chociażby ze względu na wiek czy inny skład grupy.

Niestety, praktyka pokazuje, że często w szkołach nie udaje się przeprowadzić kompleksowych działań dyscyplinujących, ponieważ:

  • są one częściowe, zasady obowiązują tylko na wybranych lekcjach, 
  • są wymuszone sytuacją (nauczyciel reaguje dopiero, gdy uczniowie źle się zachowują),
  • odnoszą się do pojedynczych, przypadkowo wybranych uczestników zdarzenia,
  • są niejasne i/lub niezrozumiałe i mogą być różnie interpretowane.

Trudno w takiej sytuacji mówić o zorganizowanym, wdrożonym i efektywnym procesie dyscyplinującym czy wychowawczym. Jest to działanie fragmentaryczne, niekonsekwentne i nietrwałe, a więc nieprzynoszące oczekiwanych rezultatów.

Co robimy nie tak?

Bardzo często nieświadomie popełniamy błędy, które wpływają na wzrost zachowań niepożądanych w danej grupie, mimo iż wydaje nam się, że kontrolujemy sytuację. Oto powtarzające się błędy, które prowadzą do porażki:

  • prowadzenie lekcji, w momencie kiedy nie mamy uwagi wszystkich uczniów – im bardziej skupiamy się na realizacji treści, ignorując odbiorców, tym bardziej tracimy ich zainteresowanie, 
  • przekrzykiwanie rozmawiających uczniów – im głośniej są uczniowie, tym głośniej mówi nauczyciel – zgadnijcie, kto wygra?,
  • zbyt długie ignorowanie złego zachowania – jeden uczeń rzuca książkami o ławkę, dołącza się drugi, potem trzeci, a za chwilę mamy 10 uczniów uderzających książkami o ławkę, których nic już nie uciszy,
  • niezauważanie pewnych prawidłowości – nagle, co 5 minut kolejny uczeń „niechcący” wymazał się klejem i musi wyjść się umyć… przypadek?,
  • prowadzenie lekcji w sposób, który nie aktywizuje uczniów – jednostronny wykład, monotonny ton głosu, sama teoria, czyli… nuda, rezultat: uczeń wyłącza uwagę lub… aktywizuje się towarzysko,
  • odstępowanie od wyznaczonych zasad – „dobrze, wyjątkowo, ostatni raz, możecie usiąść, jak chcecie, ale ma być cisza” (nierealne), 
  • brak konsekwencji – „Będę stawiać minusy za rozmowy” (w miejsce minusów jest wielokrotne ostrzeganie, że „jeszcze raz, a będę stawiać minusy”) lub „Kto się zgłosi przez podniesienie ręki i dobrze odpowie, dostanie plusa” (a potem plusa dostają ci, którzy ni...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Terapia Specjalna"
  • Dostęp do wszystkich artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy