Dołącz do czytelników
Brak wyników

Współpraca z rodzicami

15 grudnia 2021

NR 22 (Grudzień 2021)

Jak efektywnie współpracować z rodzicami podczas terapii? Na przykładzie dziecka z ASD

0 80

W planowaniu i realizacji wsparcia dla podopiecznych bardzo istotne jest zrozumienie sytuacji emocjonalnej rodziców oraz ich stylu radzenia sobie ze stresem. Uwzględnienie tych czynników w procesie terapii pozwoli nam na efektywne i długotrwałe oddziaływania terapeutyczne. Na przykładzie 4-letniego Adasia pokazujemy, jak istotne jest zaufanie i zrozumienie. Jak pracować z rodzicem, aby niemożliwe stało się możliwe?

Każdy z nas w swoim życiu usłyszał zapewne takie słowa, jak: „nie da się tego zrobić”, „to za ciężkie”, „Wie Pani/Pan co, nic nie możemy z tym zrobić”. Takie zdania powodują strach i zwątpienie, często nie możemy pogodzić się z takimi wnioskami. Mogą one jednak powodować również wzrost naszych działań poszukiwawczych. Jest to swoista motywacja i ludzki odruch, by szukać nowych rozwiązań. Rodzice dzieci z niepełnosprawnością dość często słyszą od specjalistów: „my nie możemy się tym zająć”, „nie możemy już nic więcej zrobić”. Co należy wówczas poczynić? Oczywiście znaleźć swoją wewnętrzną motywację i szukać dalej. W Polsce i na świecie jest mnóstwo różnych specjalistów, ośrodków, które specjalizują się w swoich dziedzinach. Należy szukać rozwiązań, dróżek, ścieżek, aby dojść do celu. Motywacja oraz zaufanie są kluczowe, aby niemożliwe stało się możliwe.

Studium przypadku – Adaś, lat 4

Przykład jednego z moich uczniów szczególnie zapadł mi w pamięci. Adaś, lat 4, diagnoza spektrum autyzmu, w wywiadzie drugie dziecko również z diagnozą autyzmu. Adam wchodząc do budynku od razu zaczynał krzyczeć, kłaść się na podłogę oraz prezentował inne zachowania kontekstowo niepoprawne. Kontakt wzrokowy chłopca był znikomy, a w zasadzie Adaś w ogóle go nie nawiązywał. Chłopiec zawsze wchodził do placówki w czapce (latem zawsze była to czapka z daszkiem) i w momencie, gdy rodzic lub terapeuta chcieli zdjąć Adasiowi nakrycie głowy, ten przejawiał trudne zachowania. Zachowania trudne, jakie prezentował Adaś, były dużym stresem dla rodziców, ponieważ odmienność i nietypowość tych działań, natychmiast przyciągała uwagę innych osób w miejscach publicznych. W domu natomiast zdarzały się sytuacje, że sąsiedzi dzwonili pod numer alarmowy, ponieważ byli zaniepokojeni. Z rozmowy z rodzicami wynikało również, że chłopiec nie lubi się przebierać, ma trudności z jedzeniem pokarmów stałych, takich jak chleb, szynka, owoce itp. Adaś przyjmował jedynie produkty płynne oraz papki, a napoje spożywał z butelek tzw. niekapków. Chłopiec komunikował się z rodzicami swoistym językiem lub pokazywał palcem, gdy coś znajdowało się poza jego zasięgiem. Mowa dziecka była niezrozumiała dla ludzi spoza jego najbliższego otoczenia. Chłopiec wchodził w interakcje społeczne jedynie ze swoim bratem. Inne dzieci nie były dla Adama atrakcyjne. Chłopiec zwracał uwagę na dzieci dopiero w momencie, gdy jakieś dziecko podeszło po zabawkę, którą się bawił lub był nią zainteresowany. Wówczas Adam denerwował się i odpychał dziecko. Uczeń w momencie przyjęcia do placówki nie przeszedł jeszcze treningu czystości. Warte uwagi jest to, że Adaś miał już wcześniej styczność z placówką „specjalistyczną”, jednakże adaptacja i terapia nie powiodły się ze względu na włączenie chłopca do grupy terapeutycznej niemalże od razu. Było to, myślę, dość traumatyczne doświadczenie dla Adama, dlatego współpraca oparta na budowaniu pozytywnych relacji jest istotna na samym początku terapii. 

Od czego rozpocząć pracę?

Z powyższego opisu wynika, jaki ogrom pracy czekał cały zespół terapeutyczny, który rozpoczął pracę z Adamem. Dziecko bez motywacji do zmiany swoich rutyn, bez większego zainteresowania otoczeniem, a rodzice zmęczeni i bezsilni. Brzmi znajomo? Nasuwa się pytanie, od czego tu zacząć? Największą bazą informacji o dziecku nie są książki ani poradniki. Oczywiście najwięcej o swoim dziecku wiedzą jego rodzice/opiekunowie, stąd pracę rozpoczynamy od szczegółowego wywiadu. Dużą uwagę poświęciliśmy na to, aby dziecko polubiło miejsce, w którym miało się uczyć, oraz terapeutę, który z nim pracował. Była to praca adaptacyjna, a zajęcia odbywały się w systemie 1 : 1 (Adaś i jeden terapeuta). Udało nam się to dość szybko, ponieważ nie stawialiśmy wówczas żadnych wymagań. Zaczęliśmy szukać zabawek, rzeczy, piosenek, miejsc, które byłyby atrakcyjne dla chłopca na tyle, abyśmy mogli stawiać choć minimalne wymagania. I ku mojemu zaskoczeniu to właśnie najprostsza wykonywana codzienna czynność była najmocniejszym wzmocnieniem. To właśnie mycie rąk i odkręcanie kranu było niesamowitą motywacją. 
Udało się! Mieliśmy bazę i mogliśmy podejmować kolejne kroki. Wymagania, które na początku stawialiśmy, były proste i odpowiednio motywowane, aby Adam się nie zniechęcił. Dziecko chętnie współpracowało z terapeutą, ponieważ było nagradzane, a każdy z nas lubi być chwalony i wyróżniany. Oczywiście należy pamiętać, że motywacji należy szukać cały czas, wszędzie, w każdym obszarze. Zbyt częste dawanie jednej i tej samej rzeczy/pochwał dość szybko kończy się brakiem zainteresowania ze strony dziecka. 
Po wielu progresach i regresach (bo oczywiście i takie się zdarzają) chłopiec teraz z uśmiechem kroczy do przedszkola, przebiera się w krótkie/długie rękawki, je chleb z różnymi dodatkami – a nawet ze skórką, nie nosi pieluchy, zachowuje się w sposób akceptowalny społecznie. Jest to również zasługa innych specjalistów, ponieważ podejście holistyczne jest najważniejsze dla dobra dziecka i jego rozwoju. Należy pamiętać również, że jeżeli współdziałamy z różnymi specjalistami, ważne jest, aby ta praca była spójna i kroczyła w jednym kierunku – kierunku poprawy funkcjonowania dziecka. Tylko wtedy efekty pracy są zauważalne i sensowne. 

Jak poradzić sobie z regresem? 

A teraz trochę o regresie, bo i on jest nieodzowną częścią terapii. Rozwój dziecka z autyzmem najczęściej jest nierównomierny, nieharmonijny, wręcz nieprzewidywalny i może wskazywać zarówno na postęp, jego brak, jak i regres rozwojowy. Regres rozwojowy to utrata umiejętności, które dziecko posiadało w swoim zasobie, czyli np. odwzajemniania uśmiechu i ekspresji, społeczne czy związane z samoobsługą itp. Przyczyn oczywiście może być wiele, jak chociażby stres, który może być związany z nowym miejscem, nowymi terapeutami, czy też związany z nowymi wymogami, zadaniami, które dziecku stawiamy. Dlatego tak ważnym elementem terapii jest pozytywna więź między terapeutą a dzieckiem oraz między terapeutą, rodzicem i dzieckiem. Wszyscy lubimy czuć się bezpiecznie, więc i o tym pamiętajmy, by dziecko miało zaspokojoną tę potrzebę. W takich przypadkach nie należy się poddawać, lecz szukać zawsze przyczyn i starać się rozwiązać taką trudność. Zawsze jest jakaś furtka, która jest lekko uchylona, trzeba tylko zaufać intuicji i przez nią wejść. W większości regres w zachowaniu jest naturalnym elementem rozwojowym. 
Kolejne ważne zagadnienie, to to, że terapia nie zaczyna się i nie kończy tylko w gabinecie, przedszkolu i ośrodkach. Dziecko powinno wszystkie umiejętności przenieść na środowisko domowe, ponieważ co nam po umiejętnościach, które dziecko opanowało w placówce, skoro ledwo przekraczając próg domu, zmienia się ono nie do poznania. Tak samo było w przypadku Adasia. Umiejętności, które wypracowaliśmy w placówce, chłopiec nie przenosił do domu. Zasada małych kroków bardzo dobrze się u niego sprawdziła i chłopiec powoli zaczął generalizować umiejętności. Polegało to na tym, że terapeuta w obecności rodziców uczył go danych umiejętności w środowisku domowym, następnie Adaś przy terapeucie wykonywał polecenia i prośby rodziców, a ostatnim krokiem było całkowite wycofanie się terapeuty ze środowiska domowego. Nie oznaczało to oczywiście zakończenia współpracy z rodzicami. Rodzice są bardzo ważnym ogniwem podczas procesu terapii. Jeżeli zapomnimy o tak istotnym aspekcie podczas planowania terapii, jakim jest generalizacja, wówczas w późniejszym czasie pojawi nam się ten problem, dlatego warto o tym pomyśleć już na samym wstępie. Generalizacja umiejętności, czyli przenoszenie ich m.in. na środowisko domowe, ma być zwieńczeniem pracy terapeutycznej w placówkach. A wszystko po to, aby dziecko, wychodząc z placówki, potrafiło wykorzystać w praktyce nabyte umiejętności. Systematyczna praca terapeutyczna oraz współpraca ze środowiskiem rodzinnym jest kluczowa w realizacji osiągnięcia wyznaczonego celu. 
Adaś stopniowo robił postępy w kolejnych sferach, a rodzice bacznie obserwowali nasze działania i gdy było to możliwe, przenosili umiejętności na środowisko domowe. Współpraca z logopedą sprawiła, że chłopiec potrafi dziś komunikować swoje potrzeby, określić, co chce zjeść, czym chce się pobawić, i na tę chwilę jest to również wspomagane systemem PECS. Dzięki temu zachowanie Adasia poprawiło się, ponieważ wraz z możliwościami komunikowania się, zmniejszyła się liczba zachowań kontekstowo niepoprawnych. Bardzo istotne jest rozwijanie umiejętności komunikowania się dziecka, ponieważ – jak wi...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Terapia Specjalna"
  • Dostęp do wszystkich artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy