Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

15 października 2021

NR 21 (Październik 2021)

Dorosłość – suma sukcesów i zaniedbań, czyli jak przygotować podopiecznego z niepełnosprawnością intelektualną do dorosłości

0 44

Kiedyś w rozmowie, jedna z moich koleżanek – superwizorek behawioralnych, powiedziała: „Wiesz, ładnych kilka lat zajęło mi zrozumienie prostej prawdy o naszych uczniach. Że: najpierw jest wczesna interwencja, która trwa zazwyczaj ok. 4–5 lat, potem jest szkoła, która trwa około 18 lat, a potem… zaczyna się ŻYCIE, które trwa całe życie. I to właśnie jest bramka, do której powinniśmy grać w naszej pracy”. Te słowa towarzyszą mi od wielu lat i determinują moje poglądy na terapię i edukację na każdym ich etapie. W artykule przedstawiam zarówno samą koncepcję przygotowania ucznia do dorosłości, jak i przykład jej wdrożenia.

Przygotowując się do napisania niniejszego artykułu, zdecydowałam się na przeprowadzenie krótkiego badania sondażowego wśród nauczycieli szkół specjalnych. Zrealizowałam ją w formie ankiety online na portalu społecznościowym. W krótkim czasie 2 dni wypełniło ją 98 respondentów. Oczywiście, to niewielka próba i by wyciągać daleko idące wnioski, muszę ją kontynuować, jednak już na tej grupie zauważalna była duża zgodność niektórych odpowiedzi. Stąd chciałabym się odnieść na razie tylko do jednego spośród zadanych respondentom pytań. Brzmiało ono: 
„Proszę o wskazanie na poniższej liście co najmniej 3 sfer, które uważa Pan (i) za priorytetowe w uczeniu przed osiągnięciem dorosłości. Priorytetowe rozumiemy tu jako takie, bez opanowania których ucierpi jakość życia w dorosłości”.
Poniżej przedstawiam Państwu listę wyborów (uporządkowaną według odpowiedzi respondentów – pierwotnie w ankiecie lista ta była „przemieszana” w przypadkowej kolejności), wraz z wartościami procentowymi oznaczającymi odsetek respondentów, którzy wybrali z listy daną odpowiedź.

POLECAMY

  • Komunikacja – 93,5 %.
  • Umiejętności samoobsługowe – 93,5%.
  • Spokojne zachowanie – 67%.
  • Umiejętność interakcji z rówieśnikiem – 37,5%.
  • Naśladownictwo – 33,5%.
  • Umiejętności interakcyjne – nawiązywanie kontaktów z rówieśnikami – 35,5%.
  • Umiejętności zawodowe – 22%.
  • Umiejętność realizacji i rozwijania swoich pasji – 22%.
  • Umiejętność samodzielnego przemieszczania się środkami transportu – 15,5%.
  • Umiejętności dopasowywania i sortowania – 15,5%.
  • Umiejętność obsługi komputera – 11%.
  • Umiejętność czytania i pisania – 11%.
  • Zdolność do czynności seksualnych – 9%.

Nie ukrywam, że wyniki te dla mnie – jako dla praktyka od lat programującego terapię moich uczniów z punktu widzenia ich dorosłości i uczącego o tej dorosłości nauczyciela – były bardzo satysfakcjonujące. 
To wspaniale, że świadomość trzech filarów dorosłości – tj. komunikacji, samodzielności i spokojnego zachowania, wrosły mocno w świadomość nauczycieli. Właśnie tym trzem filarom chciałabym poświęcić kolejną część artykułu. Zanim jednak do niej przejdę, chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze inną ciekawą zależność, ujawnioną w powyżej przedstawionych wynikach. A mianowicie to, że typowe umiejętności szkolne (czytanie, pisanie, obsługa komputera) były jednymi z najrzadziej wskazywanych. W świetle tego wyniku pozostaje zadać pytanie dość retoryczne: „Może warto inaczej rozłożyć cele w toku edukacji szkolnej?”.

Samodzielność, komunikacja i spokojne zachowanie – dlaczego są tak ważne?

To proste! To przecież właśnie te sfery, które będą determinowały jakość życia w dorosłości!
Czy można żyć szczęśliwie, nie umiejąc czytać lub nie obsługując komputera? Oczywiście! Są miejsca na świecie, gdzie nawet dziś jest to, niestety, prawda dotycząca dużej części społeczeństwa!
Czy można żyć szczęśliwie nie mając zawodu? Naturalnie!
A czy można żyć szczęśliwie bez choćby podstawowych umiejętności z zakresu: samodzielności, komunikacji i kontroli własnego zachowania? Tu odpowiedź nie jest już (co najmniej!) oczywista.
Bo pewnie można żyć szczęśliwie… czasem. Gdy ma się u boku kochających rodziców, którzy 24 godziny na dobę wszystko zrobią, zgadną każdą myśl, wyręczą w każdej czynności i zniosą każdy nawet największy atak gniewu. Ale co w sytuacji, gdy ich zabraknie? Gdy nie mają sił? Albo gdy chce się o sobie zwyczajnie samostanowić? Gdy etatyzacja w placówce nie pozwala na poświęcanie uwagi osobie z niepełnosprawnością w każdej chwili dnia? Co wtedy?!
Wtedy, gdy nie umiesz poprosić, otoczenie może nie wiedzieć, że chce się pić lub że coś boli… 
Wtedy, gdy nie posiadłeś umiejętności samoobsługowych – może długie godziny nikt nie zauważy przepełnionego pampersa, a marzenie o prysznicu pozostanie oddalone na kilka dni…
Wtedy, gdy złość spowoduje uszkodzenie mienia lub innych osób – na horyzoncie pojawią się pasy bezpieczeństwa…
Wystarczy spojrzeć z tej perspektywy, zadać sobie trud wyobrażenia sobie potencjalnych sytuacji, które spotkać mogą osobę bez umiejętności w trzech kluczowych sferach funkcjonalnych, by wiedzieć, czemu tak istotne jest, byśmy jak najwcześniej przygotowywali ją do dorosłości. I oczywiście – byśmy trzy omawiane sfery umiejętności funkcjonalnych traktowali na każdym etapie jako priorytetowe. 
Tak właśnie zawsze ukierunkowuję programy uczniów, z którymi pracuję, lub uczniów, których programy konsultuję.
Jeżeli chodzi o spokojne zachowanie, to zawsze programujemy się na uzyskanie maksimum – czyli 100% wycofania zachowań trudnych. Na każdym etapie terapii. 
Jeżeli chodzi o komunikację, to ponownie podkreślę, że zawsze programujemy się na uzyskanie maksimum – czyli zgeneralizowane posługiwanie się mową werbalną. Oczywiście – to praca na lata i nie zawsze się udaje. Ale minimum, które musimy i niemal zawsze udaje nam się osiągnąć, to wyrażanie swoich próśb i potrzeb. Werbalnie bądź alternatywnie. I o to walczymy zawsze. Niezależnie od wieku i na każdym etapie terapii. 
Sprawa programowania (rozumianego jako wprowadzenie do programu, czyli IPET ucznia określonych umiejętności) nie jest już jednak tak prosta, jeżeli chodzi o samodzielność. Ta przecież bardzo się zmienia w zależności od wieku. Więc przeanalizujmy ją właśnie z rozbiciem na ramy wiekowe. Zanim jednak do tego przejdę, chcę podkreślić jeszcze jedną kwestię: termin „samodzielność” – definiuję jako pojęcie daleko wykraczające poza standardową „samoobsługę”. W tym ujęciu samodzielność jest raczej zestawem umiejętności potrzebnych do niezależnego funkcjonowania. Funkcjonowania w społeczności, odgrwania ról, samostanowienia. I oczywiście również samoobsługi. 
Poniżej przedstawiam, jakie programy z zakresu samodzielności i na jakim etapie uczenia, znajdują się najczęściej w IPET-ach znanych mi uczniów:

I etap: 1–6 lat

  • opanowanie treningu czystości (korzystanie z toalety, podcieranie się i sygnalizowanie potrzeb),
  • mycie rąk, twarzy, zębów,
  • samodzielne jedzenie i picie (w tym z użyciem łyżki i widelca), 
  • nalewanie picia do kubka, otwieranie butelki z piciem,
  • odnoszenie talerza po posiłku,
  • ubieranie się i rozbieranie,
  • samodzielna zabawa.

II etap: 7–9 lat

  • samodzielna kąpiel pod prysznicem,
  • przygotowywanie kanapki lub prostego posiłku z półproduktów,
  • nakrywanie do stołu,
  • proste czynności gospodarcze; jak odkurzenie, starcie stołu, kurzy, podlanie kwiatów,
  • planowanie aktywności w czasie wolnym.

III etap: 10–19 lat

  • korzystanie z dezodorantu, toniku, kremu do twarzy,
  • w zależności od płci: korzystanie z podpaski lub golenie się,
  • gotowanie z przepisu,
  • kompleksowe sprzątanie pomieszczeń (np. łazienka, kuchnia), także z użycie sprzętu AGD (pralka, odkurzacz, zmywarka, myjka parowa),
  • prace prezawodowe (przygotowujące do późniejszej pracy i zastępujące wcześniejsze aktywności zabawowe),
  • planowanie i realizacja zakupów,
  • posługiwanie się pieniędzmi lub przynajmniej kartą bankomatową,
  • radzenie sobie z prostymi usterkami,
  • planowanie dnia.

Czego brakuje, gdy przychodzi dorosłość?

Dorosłość, która obnaży to, czego uczeń został nauczony, a co zostało zaniedbane. 
Dorosłość, która – w moim odczuciu – jest miarą odpowiedzialności nauczyciela/terapeuty.
Dorosłość, która bezlitośnie wymierzy stosowną karę za zaniedbania wszystkim osobom w otoczeniu osoby z niepełnosprawnością.
Dorosłość, która może być „premią specjalną” za wszystkie nabyte wcześniej umiejętności. Nasz uczeń może się w niej stać osobą usatysfakcjonowaną, pełniącą role społeczne, pracującą, wspierającą bliskich. 
Ale żeby to było możliwe, potrzebne jest planowanie. Świadome myślenie o dorosłości i realnym czasie uczenia poszczególnych umiejętności. 
A o to czasem trudno….
 

Posłużę się przykładem:
Przez lata, prowadząc szkolenia w placówkach, wykonywałam w grupach, przed rozpoczęciem zajęć pewien prosty, autorski test na umiejętności planowania u nauczycieli. Brzmiało to mniej więcej tak:
– Czy uczycie Państwo umiejętności samoobsługowych? – pytałam
– Taaaaaaaak – nauczyciele gremialnie odpowiadali, na dodatek u pewnej części zarysowywało się na twarzach oburzenie, że śmiem zadawać tak banalne i oczywiste pytanie.
– OK – odpowiadałam. – A czy macie u siebie uczniów w różnym wieku?
– Taaaaaaaaaak – ponownie odpowiedź była chóralna i zdecydowana.
– Czyli znacie swoich uczniów przez wiele lat wraz z historią ich uczenia? – upewniałam się.
– Tak! – tu również odpowiedź była szybka i stanowcza.
– Dobrze. Super – podsumowywałam. – Proszę zatem, by podnieśli ręce nauczyciele, którzy w programach swoich uczennic mają program korzystania z podpaski.
Cisza. Konsternacja. W końcu ktoś podnosił rękę. Czasem nawet byłam w stanie naliczyć więcej niż jedną rękę. Czasem nawet 3–4. W zachwycie chwaliłam ich, mówiłam, że super, że to właśnie jest budowanie ważnych umiejętności. Odpierałam ataki tych, którzy oburzali się, że: „to przecież rodzice powinni tego uczyć”, „od tego jest pomoc nauczyciela, ja zajmuję się uczeniem”, itd. A na koniec przechodziłam do najbardziej istotnego pytania, kierując je do tych, którzy powiedzieli, że uczą korzystania z podpaski. 
– Kiedy zaczynacie uczyć tej umiejętności?
No i konsternacja sięgała zenitu. Ci, którzy podnieśli rękę, nerwowo wymieniali spojrzenia. Potem nieuchronnie padała odpowiedź… Setki grup, w których przeprowadziłam ten test, a odpowiedź zawsze ta sama. Brzmiąca:
– No… jak to? To przecież oczywiste – wtedy, kiedy dziewczynka zacznie menstruować!
Przymykałam oczy. Wznosiłam modły do duchów pedagogiki specjalnej, by dodały mi sił, by wytłumaczyć to, co najważniejsze… I najspokojniej, jak mogłam, mówiłam:
– Ups! Czyli o jakieś 3–4 lata za późno! I o tym porozmawiamy właśnie na tym szkoleniu. 


A potem tłumaczyłam. Że jeżeli opanowanie treningu czystości zajęło komuś 2 lata, to szaleństwem jest sądzić, ze korzystanie z podpaski opanuje w dzień. Że wcale nie musi zaistnieć menstruacja, by można było uczyć zakładania podpaski i oswajać z jej noszeniem. Że jeżeli zostawimy wszystko na ostatnią chwilę, to kłopoty będą murowane, bo dziewczynka będzie przerażona, obolała, ciekawa nowych odczuć sensorycznych i nieprzygotowana do noszenia podpaski, więc reasumując: czekają nas murowane kłopoty.
Mam nadzieję, w imieniu swoim i uczniów, że wielu zrozumiało ten przekaz.
Dotyczy on zresztą, oczywiście, nie tylko tej jednej umiejętności. Dotyczy każdej spośród tych potrzebnych na pewno w dorosłości. Warto pamiętać, że – ze zgodnie z zasadą pierwszeństwa – umiejętności, które wywoływane są najwcześniej, utrwalają się najmocniej. To proste – jest więcej czasu na ich wykorzystanie i utrwalenie. Dlatego dużo wcześniej niż są niezbędne należy uczyć wszystkich trzech priorytetowych pakietów (komunikacja, spokojne zachowanie, samodzielność), ale także wielu innych, np. samodzielnego poruszania się, odgrywania ról czy też w końcu umiejętności zawodowych. 

Jak  uczenie wygląda w prakt

...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Terapia Specjalna"
  • Dostęp do wszystkich artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy